Dzisiaj wielki dzień, mianowicie.Młody rozpoczyna szkołę a ja mam
pierwsze zawody taneczne, chłopcy kończą kręcić teledyski i zaczynają
następny a Sam idzie na casting, do jakiegoś ważnego filmu.Mój budzik
uświadomił, że czas wstać.Niechętnie zebrałam sie z łózia i poczłapałam
go obudzić
-Wstawaj śpiąca królewno-rzuciłam w niego poduszką którą wzięłam ze sobą
-Nie chcę mi się!
-Mam użyć innych metod?
-Ugh, już wstaję, potworze
-Ja
też cię kocham-posłałam mu buziaczka i tak zakończyła się nasza poranna
rozmowa.Poszłam do siebie, ubrałam szare dresy, białą bokserkę, na to
czarną bejsbolówkę i zielonego fullcapa.Wyglądałam trochę jak dresiara,
ale czasami lubię tak wyglądać. Doprowadziłam twarz i włosy do stanu
używalności i mogłam wychodzić. Zeszłam na dół, najciszej jak się dało
bo oprócz mojego braciszka, wszyscy spali. Zrobiłam nam śniadanko, po
czym zaczęłam je pałaszować. Po chwili dołączył do mnie młody. Był
ubrany w czarne rurki z niskim krokiem, białą koszulę i czarne
vansy.Włosy ułożył podobnie do Zayna, wyglądał normalnie jak mała kopia
Harrego z fryzem Malika, przez to skojarzenie zaczęłam się chichrać jak
pojebana, ale szybko się ogarnęłam. O 8 staliśmy przed domem 1D i
czekaliśmy na Zayna który postanowił, odwieść młodego pod szkołę a
następnie mnie na tańce. Waliya wyjeżdża dopiero dzisiaj, po południu,
bo odpuściła sobie rozpoczęcie roku szkolnego.Aleks uparł sie, że
pojedzie razem z nami ją odwieść (<3). Lekko zaspani, wsiedliśmy do
samochodu i podjechaliśmy pod szkolę młodego
-Zadzwoń jak skończycie,
albo nie. Jak tam chcesz, wiesz gdzie mieszkamy-machnęłam na niego
ręką, ten tylko sie zaśmiał i wzruszył ramionami po czym poszedł w
stronę jakichś chłopaków.Odjechaliśmy i ruszyliśmy w naszym kierunku.
Boję sie bo o 19.30 mam zawody, teraz mam próbę, taką
generalną.Wypuściła powietrze ze świstem patrząc na zakorkowane ulicę
Londynu.
-Co jest mała?
-Nic, stresuje się..
-Nie masz czym,
będziesz cudowna. A po występie już ja sie postaram o
odstresowanie-puścił mi oczko, lekko się uśmiechnęłam. Jechaliśmy
jeszcze jakieś 15 minut i w końcu, stanęliśmy przed moim studiem tańca.
-Dzięki
za wiarę we mnie, czas już chyba lecieć -chciałam wysiąść, ale Malik
wyskoczył z auta i otworzył mi drzwi, jaki gentelmen.Chwycił mnie pod
rękę i ruszył do środka.
-Nie musiałeś mnie odprowadzać pod same drzwi
-Ależ musiałem, zadzwoń jak skończycie przyjadę
-Okey paaaa
-Paa-
namiętnie mnie pocałował, trochę się zatraciliśmy i odkleiliśmy od
siebie dopiero gdy ktoś nam nie przerwał, odchrząkując.Odwróciłam sie o
180 stopni i zobaczyłam Danielle
-Ja rozumiem, miłość itp, ale nie w
miejscu publicznym!-zaśmiała się a ja i mój chłopak spaliliśmy buraka.
Przytuliliśmy się, Zayn zniknął a ja i brunetka ruszyłyśmy w stronę
szatni.Szybko się przebrałam i weszłam na salę. Czeka mnie parę godzin
prób i ogółem małej wyćwiki. Ale robię to co kocham :)
**oczy Aleksa**
Wysiadłem
z samochodu i ruszyłem w stronę grupki chłopaków, jeden miał deskorolkę
co skłoniło mnie do podejścia.w ich stronę. Nie uśmiecha mi się to
bycie "nowym", ale co ja mam do gadania xD.
-Siema-podszedł do mnie od razu jeden z nich i przybił piątkę to samo zrobiłem z resztą
-Ja jestem Luk, to Ivan, Tom, Brad i Ian
-Aleks-przedtsawiliśmy
się sobie i akurat musieliśmy iść na rozpoczęcie. Wylądowałem w klasie z
nowo poznanymi kumplami i milionem innych ludzi.Poszedłem za wychowawcą
do naszej sali
-Dzień dobry ja nazywam się William Straight, uczę
matematyki, polskiego i historii, od dzisiaj jestem waszym wychowawcą.
Szczerze mówiąc, wiem, że mam wam przeczytać miliony papierków, jakieś
zasady itp itd, ale nikt z nas nie chcę tego wiedzieć, więc przejdźmy do
tego, że każdy się przedstawi dam wam plany lekcji i pójdziemy do
domów, czy gdzie tam idziecie. Zacznijmy od ciebie-wskazał na Luka
-No
to jestem Luke-wstał i powiedział parę jakichś rzeczy. Każdy z nas
zrobił to samo, zaciekawiła mnie jedna dziewczyna, była niesamowicie
ładna a myślałem, że Waliya bije wszystkie na głowę.
-Hej jestem
Irena, inaczej Ika, nie będe mówić więcej bo mi się spieszy-posłała
wychowawcy wymowne spojrzenie, on wzruszył ramiona rozdał nam plany
lekcje i wypadliśmy ze szkoły. Po drodze zaczepiła mnie grupa jakichś
lasek, same plastiki więc nie mój typ
-Hmm-zapytałam odwracając się w ich stronę
-Nie widziałam cię tu jeszcze, jestem Chanelle a to Ashley i Morgan, a ty jesteś?
-Nie
zainteresowany-mruknąłem i chciałem iść dalej, ale ona uznała to chyba
za dobry żart, bo zaczęła chichotać, ja przewróciłem oczami. Nie
obchodzą mnie puste lale z najnowszym szmatławcem zamiast mózgu.
-Jestem Aleks
-Teraz lepiej, skąd jesteś nie widziałam cie nigdy wcześniej
-Wprowadziłem
sie w wakacje, ale muszę iść siostra i jej chłopak czekaj na
mnie-mruknąłem i szybkim tempem wyszedłem przed szkołę wdychając ciepłe
letnie powietrze. Napisałem Bells sms, że wyszedłem i powinienem kiedyś
przyjść. Podpiąłem słuchawki do telefonu i ruszyłem w lini prostej jak
najdalej od szkoły, cholernie chce mi się palić. Tak wiem, potworny
nawyk, powinienem rzucić, ale to nie jest takie proste, niby mnie
wyleczyli, ale nadal mam w głowie lampkę nikotynową. Niestety fajek nie
posiadam i nikt raczej mi nie sprzeda. Łaziłem bez celu po parku, nagle
zobaczyłem Irene (swoja drogą to chyba jest polskie imię), stała za
drzewami, paliła papierosy. Coś mnie tknęło i podszedłem do niej
-Nie ładnie to tak, dziewczyna pali-posłałem jej uśmiech numer 4 (czyt.zalotny)
-No widzisz, czyli całkiem w moim stylu-odparła jakoś bez emocji zaciągnęła sie nikotyną
-Masz więcej-zapytałem z nadzieją na twarzy
-A mam, chcesz?
-Głupie pytanie
-Potrafisz?-
wskazała ruchem głowy na papierosa w mojej dłoni, tylko się zaśmiałem i
odpaliłem.Mmm, tęskniłem za tym, przymknąłem oczy i wypuściłem dym z
ust. Dziewczyna przyglądała mi sie z lekkim zaskoczeniem.
-Czy to aż takie dziwne?
-Tak, nie wyglądasz na kogoś kto pali, raczej na osobnika który to bojkotuje i jest abstynentem
-Mało
o mnie wiesz, pozory mylą- puściłem jej oczko na co ona odpowiedziała
uśmiechem, niesamowite jako ona się pięknie uśmiecha. Staliśmy, trochę
gadaliśmy i paliliśmy. Nagle mój telefon zawibrował, wyjąłem go i
odpiąłem słuchawki, spojrzałem na ekranik
"Waliya :*****", delikatnie się uśmiechnąłem i odebrałem
-Hejka
-No hejoooooo, gdzie ty łazisz ośle, masz pół godziny i ja jadę
-To już?!
-No widzisz
-Zaraz będę, zagadałem się
-A ładna jest?
-Haha tak, ty mi w myślach czytasz?
-Może, wracaj do domu mój ty bracie żony mojego brata
-Już idę siostro męża mojej siostry
-Ciekawe co oni by nam zrobili jakby to słyszeli...
-Haha no, dobra kończę zaraz będę, paaaaa
-No papa
Spojrzałem
na moja towarzyszkę która przyglądała mi się przygryzając dolna wargę.
Posuszyłem do niej ząbki, ona tylko wzruszyła ramionami
-Idę pa, do zobaczenia w szkole
-Mhm,
powiedzmy, cześć-odwróciła się na pięcie i odeszła.Westchnąłem i
szybkim tempem ruszyłem do domu. Po 15 minutach byłem na miejscu,
wbiegłem na górę i szybko się przebrałem.Poprawiłem włosy i zszedłem na
dół, gdzie czekała na mnie Bella. Byłą ubrana w fioletowe rurki, białą
bokserkę, niebieską bejsbolówkę i czarne conversy
-Ładnie wyglądasz-
puściłem jej oczko i wyszliśmy z domu. Podeszliśmy pod posiadłość Zayna i
całej reszty, Waliya i jej brat czekali przed samochodem.
-Hej!-Wali
wskoczyła mi na ręce, ja zacząłem sie śmiać i okręciłem nas wokół mojej
osi po czym odstawiłem na ziemię. Mailkowie sie liżą, fuuuuj
-Nie
przy ludziach-mruknęła dziewczyna i usiadła na tylnim siedzeniu
samochodu, poszedłem w jej ślady jak reszta. Po chwili już jechaliśmy w
stronę Bradford. Mulat włączył radio i śpiewał razem z nim, co jakiś
czas włączała sie Bella a ja gapiłem się na widok za oknem i myślałem o
Ice, jest taka ładna.Nie jest jak inne, taka tajemnicza i
nieprzenikniona, widać, że ma niezły charakterek.
-Nie myśl o niej tyle-szturchnęła mnie brunetka
-A co zazdrooosna?
-Bardzo
bolało jak ci spadła ta cegła na głowę?-zapytała i spojrzała na mnie
wymownie. Zaczeliśmy się brechtać, będę za nią tęsknić. Graliśmy w
łapki, państwa miasta a potem po prostu się śmialiśmy tak z niczego. W
końcu dojechaliśmy na miejsce, wysiedliśmy z auta i ruszyliśmy ku
posiadłości Malików. Bella strasznie się stresowała, Zayn dodał jej
odwagi splatając ich ręce razem i delikatnie całując w czoło.
Zaskakujące jak bardzo do siebie pasują, kochają sie i widać to z
daleka, emitują niesamowite uczucie. Chłopak zadzwonił do drzwi a ja
targałem za sobą walizkę Wal. Otworzyła mała dziewczynka wyglądała na
około 11 lat, może 10 nie wiem. Dotargałem bagaż pod drzwi i stanąłem
**oczy Bells**
Miałam
niesamowitego stresa, ręce trzęsły mi sie jak nigdy. Mój chłopak
zauważył mój strach, delikatnie splótł nasze palce i pocałował mnie w
czoło. Zdecydowanie bardziej sie uspokoiłam, ale nadal miałam
pietra.Wzięłam parę głębokich wdechów i Zayn nacisnął dzwonek.Po chwili
otworzyła nam mała dziewczynka, tak około 10/11 lat. Brunet uśmiechnął
się do niej, gdy jej wzrok padł na nasze splecione palce. Młoda zwróciła
wzrok ku mojej twarzy, delikatnie i nieśmiało się uśmiechnęłam, ona
odpowiedziała zacieszem
-Jestem Safa, jego młodsza siostra
-Cześć ja jestem Bella-podałam jej rękę, odwzajemniła gest
-Jesteś jego dziewczyną?
-Tak
młoda, to moja dziewczyna, prawda, że ładna?-wziął ja na ręce. Miałam
ochotę go zabić, o co mu chodziło z tym "prawda, że ładna?" dziewczynka
zlustrowała mnie wzrokiem
-Nawet bardzo ładna, na pewno jest
fajna.Chodź pokaże ci moja nową gitarę- pociągnęła mnie za rękę do
środka. Już ją lubię, grzecznie poszłam za dziewczyną do miejsca w które
mnie ciągła. Wyjęła instrument z futerału i wręczyła mi go, gitara była
wyjątkowo ładna, naprawdę
-Śliczna, naprawdę jest piękna, potrafisz grać?
-Troszkę
-Zagrasz mi coś?
-Jeśli chcesz, mogę ci zagrać What makes you beatufull
-Oczywiście-dziewczynka
usiadła obok i zaczęła grać, dobrze znaną wszystkim melodię, cicho
śpiewając. Ma śliczny głos, taki czysty i delikatny.Skończyła utwór i
badawczo na mnie spoglądnęła
-Bardzo ładnie śpiewasz i grasz, długo się uczysz?
-Dziękuje.
W sumie, to Niall mnie uczył w zeszłe wakacje i trochę się sama
uczę-lekko się speszyła i zarumieniła.Słodka jest. Nagle usłyszałyśmy
krzyk
-Safaa oddaj mi dziewczynę!
-Nie! Ja z nią
rozmawiam!-odkrzyknęła bratu i wyszczerzyła się do mnie, odwzajemniłam
to. Młoda pytała jak się poznaliśmy, czy jest dla mnie dobry, co lubię
robić, czym się zajmuję. Ogółem taki mini wywiad, dowiedziałam się paru
ciekawych rzeczy o Zaynie.
-Dobra chodź na dół, bo wszyscy zapewne
chcą cie poznać- posłała mi lekki uśmiech, ręce znów zaczęły mi sie
trząść. Ruszyłam za dziewczyną w dół, do salonu. Na kanapie siedziała
chyba cała jego rodzina, wiem, że ma trzy siostry. Dwie znam, jeszcze
tylko jedna i rodzice. Matko boska, zaraz chyba zemdleję albo umrę.
Mulat ujrzał mnie, wstał i widząc moje trzęsące się po raz kolejny ręce,
znów splótł je razem. Dało mi to w pewien sposób ukojenie, ale nadal
bałam sie, że mnie nie polubią. Chłopak spojrzał mi w oczy, jakby mówił "spokojnie, bądź sobą, pokochają cię". Zayn chrząknął i wszyscy na nas spojrzeli
-Mamo,
tato, Doniya to jest Bella, Bella to moi rodzice i siostra-na początku
ręke podała mi jego siostra, badawczo spoglądając mi w oczy, jakby
szukała czy nie mam złych zamiarów. Uśmiechnęła się szczerze, jakby nie
wykryła niczego poza strachem. Następnie podeszła do mnie kobieta,
wygląda na młodą, naprawdę ładna.Bałam się, co jeśli myśli, że chcę go
wykorzystać, albo jeśli mnie nie polubi? Zayn mnie rzuci i znajdzie
sobie inną! Moja głowa była przepełniona czarnymi wizjami. Brunetka
przyglądała mi się z nijakim wyrazem twarzy, mój oddech był
przyspieszony. Chyba nigdy tak bardzo się nie stresowałam, czułam, że
zaraz się wywrócę.
-Witaj Bello, jestem Tricia, mama Zayna-
powiedziała kobieta i podała mi dłoń, uścisnęłam ją i starałam sie
uśmiechnąć. Nie jestem pewna czy mi to wyszło
-Dzień dobry proszę pani
-Jaka
pani, czuje się staro.Po prostu Tricia, albo Patricia, jeśli wygodniej
-uśmiechnęła się, jej twarz złagodniała. Odetchnęłam z ulgą i tylko
pokiwałam głową. Przyszedł czas na jego ojca. O matko boska, teraz mam
zawał. Mężczyzna miał bardzo surowy wyraz twarzy, był wysoki, wyglądał
jak Zayn tylko, że starszy. Przymknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech,
Malik nadal trzymał moja dłoń. Lekko mnie szarpnął, odwróciłam sie w
jego stronę. Spojrzał mi prosto w oczy, zrobiłam to samo, cały stres ze
mnie upłynął. Najwyżej jego rodzice mnie nie polubią, nic nie zrobię.
Jeśli tak ma być, to tak będzie. Miałam ochotę go przytulić, za to, że
tak po prostu jest, ale musiałam się opanować.
-Witaj dziecko, jestem Yaser
-Dzień
dobry proszę pana, jestem Bella-uścisnęłam jego dłoń. Trzęsłam się
jakbym miała padaczkę, wyraz twarzy pana Yaser lekko złagodniał. Mój
chłopak posłał mu jakieś spojrzenie, mężczyzna od razu się uśmiechnął
-Nie
stresuj się młoda, spokojnie-pogłaskał mnie po głowie, lekko się
uśmiechnęłam. Wow, nie wiedziałam, że serce może bić aż tak szybko.
Wszyscy mi się przyglądali, myślałam, że zaraz umrę! Aleksa i Wal nie
było. Spojrzałam na zegarek, trzeba już wracać
-Zayn musimy jechać, mam występ za jakieś trzy godziny
-Dobrze
kochanie- cmoknął mnie w policzek, zarumieniłam się. Zaczęliśmy się
zbierać., pożegnałam się ze wszystkimi, każdy mnie przytulał o.O
-Dbaj o nią debilu, bo jak nie to ci coś zrobię
-Nie śmiałbym inaczej, to w końcu moje kochanie-pocałował mnie w czoło
-Dbajcie o siebie kochani, powodzenia Bella- przytuliła nas mama chłopaka
-Mówię
jak Wal, ale dbaj o Bellę, a ty kochana, trzymaj go krótko, bo zacznie
mu odbijać-przytulił mnie jego tata, siostry ze mną pogadały, wytuliły,
podobnie jak Zayna. Wyszliśmy na zewnątrz. Wypuściłam powietrze ze
świstem, Aleks poszedł do samochodu, zostałam z moim chłopakiem sam na
sam.
-I co tak strasznie było?
-Nie widać po mnie?
-Widzę, kochanie nie potrzebnie się tak stresowałaś, skoro ja cie kocham, taką jaką jesteś, to oni też muszą
-Ooo
ja ciebie też-chłopak delikatnie musnął moje usta, raz, drugi, w końcu
oddaliśmy się całkowicie uczuciom, zapominając iż jesteśmy przed bramą
jego rodziców. Chłopak przyparł mnie do murku, oplotłam rękoma jego
szyję, a on objął mnie w pasie. Usłyszeliśmy chrząknięcie, oderwaliśmy
się od siebie i zobaczyliśmy rozbawioną mamę Malika. Spaliłam buraka i
spuściłam wzrok, chłopak lekko się uśmiechnął i chwycił mnie za rękę
-Zapomniałeś
telefonu, kochanie-kobieta wręczyła do ręki chłopaka telefon i zniknęła
z wielkim zacieszem na twarzy. Gdy znikła nam z pola widzenie,
wybuchliśmy nie pohamowanym śmiechem.
-No to moja mama ma co wspominać naszym dzieciom
-Hahaha, to my będziemy mieli dzieci, wytrzymasz ze mną tak długo?
-Do końca świata i jeszcze dzień dłużej
-Kocham cię, wiesz?
-Ja
ciebie też kocham, mała, a teraz chodź bo się spóźnimy na twój
występ-pocałował mnie w czoło i wsiedliśmy do samochodu.Aleks pokładał
się ze śmiechu
-Twoja mama ma wyczucie czasu
-Ha ha ha, bardzo śmieszne
-Stąd
napad śmiechu-posłała mi rozbawione spojrzenie, przedrzeźniłam go i
wyruszyliśmy w drogę.Drogi były prawie puste, niespotykane o.O
Dojechaliśmy na miejsce po półtorej godziny, wbiegłam po schodach do
swojego pokoju, konkretniej do garderoby. Wyjęłam ciuchy na występ,
wzięłąm głęboki wdech (braknie powietrza na tej planecie xD). Boję się
!!!!
___________________________________________________________________________________
Witam,
przepraszam że nie było mnie ponad miesiąc, ale mówiłam już, że brakuje
mi pomysłów, zresztą to widać po tym rozdziale. Po tym jak usiadłam
przed laptopem i zakazałam sobie wstawanie dopóki czegoś nie naskrobie,
po 3 godzinach jest :D Wiem, że gorszego rozdziału chyba wcześniej nie
dodałam, ale no cóż. Razem z przyjaciółką kombinuje nad dalszym ciągiem
akcji i może wpadnę na coś oryginalnego ^^ Mam już jakiś zarys, jak
widzicie kolejna nowa bohaterka, która moze drastycznie wpłynąć na akcje
opowiadania, ale Ciiiiii wy nic nie wiecie...... Jej imię na życzenie
mojej przyjaciółki, masz i się ciesz Irena -_- CZYTASZ=KOMENTUJESZ Kocham was :***
sobota, 2 lutego 2013
niedziela, 30 grudnia 2012
WAŻNE
Hej ludzie, mam pytanie... Czy macie może chęć, prowadzić tego bloga ze mną? Tak jak pisałam wcześniej, pod postem, nie mam już pomysłów, a wszystko co napiszę wydaję mi się bezsensowne :( Nie chcę zawieszać bloga, jeśli są osoby które mają na niego pomysł. Tak więc, jeśli, chcecie, macie pomysł, to wysyłajcie mi jakieś imaginy, lub linki do swoich blogów, jeśli nikt nic nie wyślę no to....cóż....no, nie wiem co wtedy. Tu macie mojego maila romanalipa@gmail.com wszelkie pytania możecie mi wysyłać na gg :
45326405
Kocham was, nie bądźcie źli :**
45326405
Kocham was, nie bądźcie źli :**
wtorek, 25 grudnia 2012
Święta, prezenty i urodziny Lou!
Zaczynam, tak więc! Jednokierunkowych świąt, Londyńskiego nowego roku, nowych piosenek chłopaków, spełnienia marzeń, wszystkiego czego sobie tylko zechcecie.Życzenia złożone, no to teraz taki mały bonusik ode mnie :D
Święta-szumy jakby trwały co najmniej rok, a trwają trzy dni.Dziwne, wszyscy je uwielbiają, ale ja nie.Co mam w nich lubić?Sztuczną atmosferę, udawane szczęście,ukrywanie kłótni, wieczne fochy i spędzanie jej ze starymi ciotkami których nikt nie lubi, a wszyscy suszą do nich zęby.Odpowiadanie na pytania, jak na komisariacie, gotowanie, sprzątanie, gotowanie, sprzątanie, wydawanie kasy na prezenty, znów sprzątanie i od nowa gotowanie, nie zapominając, że ciotka Gertruda nie trawi orzechów, kuzyn Miłosz nie zjada galaretki, babcia Urszula, ma wzdęcia po buraczkach a dziadek Stefan nienawidzi ciasta w każdej postaci, ponieważ kojarzy mu się z wojną.Jednym słowem JAKAŚ PARANOJA -_- Jedyną korzyścią, z tego całego bagna to, to, że zobaczę JEGO, przyjeżdża na święta.Pewnie nawet nie zwróci na mnie uwagi, ale go zobaczę.Szkoda, że o mnie zapomniał, na rzecz sławy, pieniędzy, innych lasek, ale co ja zrobię, że jakaś część mnie lgnie do niego jak do magnezu.Ja chyba, najzwyczajniej w świecie, potrzebuje bólu do życia.Gdy byłam w sklepie, przyłapałam się na patrzenie na jego ulubione perfumy, ba ja się zastanawiałam czy nie kupię mu ich na święta!Jestem chora psychicznie, on pewnie już nawet nie pamięta, że istnieje ktoś taki jak Rose Mcarter.No wiecie, ja lubię się dołować.Naprawdę coś czuję do niego, te jego, oczy włosy, dołeczki.Ugh, Rose ogarnij się, on nie wróci z bukietem twoich ukochanych róż i nie przeprosi.Starałam się zapomnieć o nim, o nas, chodziłam po mieście.Biały puch spadał z nieba, ludzie biegali, zapewne po prezenty, szukając otwartych sklepów.No bo w sumie, mało jest ludzi którzy 24 grudnia, zamiast jeść w gronie rodziny, wigilijną kolacje, chodzi bez celu po mieście.Nic nie poradzę, na to, że brązowe delikatne loczki, białe ząbki, dołeczki i te śliczne zielone spojrzenie, tak głęboko utkwiły w moim sercu.Poznałam go 6 lat temu.Byłam nowa w klasie, tylko on ze mną rozmawiał.Zaprzyjaźniliśmy się, rok później zostaliśmy parą.Kto by uwierzył, że nigdy oficjalnie się nie rozstaliśmy.Wyjechał do x-factora, trzymałam za niego kciuki.Z tygodnia na tydzień, coraz rzadziej dzwonił, mniej pisał, aż w końcu w ogóle przestał.Znalazł sobie inną, całkowicie zapominając o tej jego "malutkiej Rose", czekającej na telefon.Pogodziłam się w końcu, że zapomniał o mnie całkowicie.Powinnam go za to nienawidzić, ale ja nadal czuje do niego to co kiedyś, a moje uczucie rośnie, zabijając mnie od środka.Katowałam się wspomnieniami, naszymi wspólnymi świętami.Tym jak oboje się z nich nabiajliśmy i każdego roku o 8 wieczorem wychodziliśmy na spacer.Spojrzałam na zegarek i ujrzałam godzinę 8.15.Zaśmiałam się, zastanawiają czy czasem, on też nie krąży gdzieś po mieście.Pewnie nawet nie pamięta, że kiedyś robił coś takiego.Naprawdę bardzo chciałabym go nienawidzić, ale nie potrafię.Głośno westchnęłam i rozejrzałam się, czy moje nogi też chcą, abym się załamała?Przyprowadziły mnie wprost pod jego dom, spojrzałam przez odsłonięte okno do środka.Widziałam Gemmę biegającą z talerzami od stołu do kuchni, Ann i jej męża siedzących spokojnie przy stole, zobaczyłam też JEGO.Siedział do mnie bokiem z zamyśloną miną, udając, że słucha co inni do niego mówią, zawsze tak robił.Szybko pożałowałam, że tam zaglądnęłam.Gemma zauważyła mnie przynosząc talerze, zostawiła je na stole i pędem puściła się do drzwi.Zawsze się lubiłyśmy, ale nasz kontakt urwał się.Chciałam odejść, uciec, zniknąć, ale nogi wrosły mi w ziemię i odmówiły posłuszeństwa.Harry powędrował wzrokiem za okno i także mnie zauważył, teraz już naprawdę ze spokojem mogłam zwiać. Wytężyłam całe swoje ciało, ale ktoś złapał mnie w ramiona.No tak, Gemma
-Rose, jak ja cię dawno nie widziałam, tęskniłam, wszyscy tęskniliśmy!
-Chyba nie do końca wszyscy-mruknęłam prawie bezgłośnie-ja też tęskniłam, ale wracaj już do środka, nie zawracaj sobie mną czasu-uśmiechnęłam się najnaturalniej jak potrafiłam.
-Żartujesz sobie chyba, właź do środka, zagrzej się, jesteś zmarznięta
-Nie, nie, nie trzeba.Pójdę już-odwróciłam się w stronę z której przyszłam, dziewczyna wydała pomruk niezadowolenia i wróciła do domu.Gdy tylko zatrzasnęła za sobą drzwi, pędem ruszyłam w przeciwnym kierunku.Jego widok sprawił mi tyle bólu, ile nie zaznałam nigdy wcześniej.Biegłam dając upust łzom zgromadzonym pod powiekami.Wpadłam do mieszkania, wszyscy szykowali wigilię, ja bez sowa, nie zdejmując nawet przemoczonych butów, wbiegłam do swojego pokoju i upadłam na łóżko.Chciałam, zniknąć, umrzeć, albo najlepiej nigdy nie poznać Harrego, a nawet nigdy się nie urodzić.Wszystko byle nie czuć tego narastającego, we mnie bólu, tęsknoty, miłości.Czemu mi nadal na nim zależy, on tyle razy mnie zranił.Smutek zamienił się we wściekłość na samą siebie, miałam ochotę coś rozwalić.Chwyciłam pierwszą lepszą poduszkę i rzuciłam nią w ścianę, następnie tak samo postąpiłam z budzikiem.Moja agresja lekko opadła i powoli starałam się uspokoić i wrócić do normy.Wzięłam parę głębokich wdechów i usiadłam po turecku na dywanie, przymykając oczy i zagryzając wargi.Muzyka, potrzebuję muzyki, głośnej, zagłuszającej moje myśli, szybko, natychmiast teraz.Nie zwracając uwagi na pukanie w drzwi, walenie i krzyki mamy, że mam otworzyć
-Zostaw mnie, muszę pobyć sama!-wydarłam się przeszukując szufladę w poszukiwaniu Mp3.Odnalazłam przedmiot wcisnęłam w uszy słuchawki, puściłam jakiegoś ostrego rocka, po którym przyszedł czas na metal.Muzyka rozrywała mi bębenki, ale dzięki niej nie myślałam o niczym innym jak o jej nieznośnej głośności.Potrzebowałam wyłączenia się, musiałam odetchnąć.Nie słyszałam nic, nie chciałam słyszeć, poczułam otulający mnie chłód.Otworzyłam oczy i myślałam, że mam jakieś zwidy.Przede mną stał on, miał w ręce wielki bukiet kwiatów, misia i jakąś reklamówkę.
-Wyjdź!
-Ale, daj...-nie pozwoliłam mu dokończyć, jak mogłam zatrzymywałam strumień łez gromadzący sie w moich oczach
-Po prostu, wyjdź, zniknij, zostaw mnie w spokoju, nie chcę słuchać tłumaczeń
-Proszę
-Wsadź sobie to "proszę", zostawiłeś, zapomniałeś, olałeś, masz mnie gdzieś.Teraz co, powiesz "przepraszam" dasz mi jakieś badyle, pluszaka i będę cie całować po butach, bo słynny Harry Styles, się do mnie odezwał.Jesteś pierdoloną gwiazdeczką, egoistyczną i mającą w dupie uczucia innych!-krzyczałam na niego i biłam pięściami w jego tors.Stał, przyjmując kolejne ciosy słowne, miał w oczach, ból, smutek.
-Wiem, ja wiem, to wszystko prawda.Do tego jestem, świnią,chamem, ciotą, debilem, osłem, nie obrażając tego zwierzęcia, i skończonym dupkiem.Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.Jestem też osobą, szaleńczo zakochaną w jednej brunetce, która teraz mnie nienawidzi, zraniłem ją, bo jestem naprawdę wielkim idiotą, gdyż uznałem, że beze mnie, będzie jej lepiej.Nie chciałem, żeby tłum paparazzich, śledził jej każdy krok, żeby miliony rozwrzeszczanych nastolatek jej groziły, nie przewidziałem jednak jednego.Kocham ją nad życie, zawsze tak było i zawsze będzie, nie przyszedłem po wybaczenie.Nie liczę na nie, chcę tylko żebyś to wiedziała.Zdaję sobię sprawę, jak strasznie zawaliłem, ilekroć tu przyjeżdżałem, przychodziłem w nocy pod twój dom, zaglądałem przez okno.To brzmi, jakbym był upośledzony umysłowo, ale nie potrafiłem przyjść i przeprosić.Pamiętam wszystko co mi powiedziałaś, kiedy wyjeżdżałem.Chociaż to był trzy lata temu, chciałbym cofnąć czas, ale nie mogę.Przepraszam, jeśli kiedykolwiek, będziesz mogła, to proszę wybacz mi, rozumiem, jeśli mnie nienawidzisz.Chciałem tylko żebyś wiedziała-powiedział patrząc w moje oczy
-Co ty sobie myślałeś, że tak sobie o pstryk zapomnę, o trzech latach życia, że machnę na ciebie ręką.Na prawdę nie widziałeś, że nie jesteś mi obojętny?Dzień w dzień, coś we mnie umiera, coś zabija mnie od środka, myślę co zrobiam źle, czy o mnie pamiętasz.Tyle razy widziałam cię w telewizji, za każdym razem wmawiałam sobie, że to nic, że to tylko szara przeszłość, że już nic do ciebie nie czuję.Niestey, nie da się oszukać samego siebie!
-Przepraszam
-I wiesz co jeszcze, kocham cię.Ja cie kurwa nadal kocham, starałam się znienawidzić, ale nie potrafię.Najzwyczajniej w świecie jestem w tobie zakochana!-w jego oczach zapaliły się iskierki nadziei.Oboje milczeliśmy, zastanawiałam się.Czy ja mogę mu wybaczyć, tak po prostu, bez niczego?Jaką ja mam gwarancję, że za dwa tygodnie nie wróci do Londynu i znów przypomni sobie o mnie za rok, albo nigdy? A ja będę gnić tutaj i umierać z tęsknoty i własnej głupoty.
-Jest szansa, że mi wybaczysz?
-Ja już ci wybaczyłam, ale jaką mam gwarancję, że znów mnie nie olejesz, wrócisz do Londynu, ja będę za to gnić w Holmes Chapel a od środka będą mnie zabijać wspomnienia
-Nigdy, przenigdy, znasz mnie.Spójrz mi w oczy-chwycił mój podbródek tak, że spoglądałam w jego paczadła- Przysięgam już nigdy cię nie zostawić, jeśli sama mi tego nie zlecisz, a wtedy oszaleję, ponieważ kocham cię całym sercem, duszą, ciałem i umysłem-mówił prawdę.Można być najlepszym kłamcą i nawet się nie zająknąć, ale oczy nigdy nie nauczą się kłamać.Po policzku pociekła mi jedna pojedyńcza łza, którą chłopak otarł kciukiem.Czy jestem w stanie znów mu zaufać?Mogę spróbować, do jasnej cholery ja go kocham, muszę spróbować!
-Rose, może damy nam jeszcze jedną szansę?-zapytał z nadzieją.Delikatnie się uśmiechnęłam i musnęłam usta, zaskoczonego chłopaka.Tęskniłam za tym.Chłopak z taką delikatnością, muska moje wargi, powoli, delikatnie, czule.Nasze usta pasowały do siebie idealnie, jakby były dla siebie stworzone.Brunet wkładał w ten pocałunek całe swoje serce, abym poczuła, że naprawdę mi na mnie zależy.Biła od niego miłość i szczęście, ślepy by ja poczuł.Motyle wariowały w moim brzuchu, z każdym jego dotykiem zakochiwałam się jeszcze bardziej.Oderwaliśmy się od siebie, chłopak spojrzał w moje oczy i ostatni raz musnął moje usta.Wtuliłam się w niego, powoli wdychając zapach jego perfum.Położyliśmy się na moim łóżku, tak zwyczajnie ciesząc się swoja bliskością.Bez słów, czy pocałunków.Po prostu się przytulając.Tak bardzo za nim tęskniłam.Wigilijne cuda, są jednak prawdą,
chyba polubię to święto.
______________________________________________________________________________
Imagin, o Harrym, jakoś tak mnie naszło. Teraz część ostatnia, spóźnione życzenia, dla Louisa :D
I tak tego nie przeczyta, ale no wiecie, tak dla zasady.
Życzę Ci, zdrowia radości, szczęścia z Eleanor, dużo marchewek, zdrowych Kevinów, nwm czego jeszcze.Także, wiedz, że cię kocham tak jak wszystkie directioners <333
2010
2011
2012
Takie zdjęcia, uhuhu jaki on teraz mraśny :) Jeszcze raz, kocham cię staruszku.Teraz mozesz legalnie się schlać w USA :D
Święta-szumy jakby trwały co najmniej rok, a trwają trzy dni.Dziwne, wszyscy je uwielbiają, ale ja nie.Co mam w nich lubić?Sztuczną atmosferę, udawane szczęście,ukrywanie kłótni, wieczne fochy i spędzanie jej ze starymi ciotkami których nikt nie lubi, a wszyscy suszą do nich zęby.Odpowiadanie na pytania, jak na komisariacie, gotowanie, sprzątanie, gotowanie, sprzątanie, wydawanie kasy na prezenty, znów sprzątanie i od nowa gotowanie, nie zapominając, że ciotka Gertruda nie trawi orzechów, kuzyn Miłosz nie zjada galaretki, babcia Urszula, ma wzdęcia po buraczkach a dziadek Stefan nienawidzi ciasta w każdej postaci, ponieważ kojarzy mu się z wojną.Jednym słowem JAKAŚ PARANOJA -_- Jedyną korzyścią, z tego całego bagna to, to, że zobaczę JEGO, przyjeżdża na święta.Pewnie nawet nie zwróci na mnie uwagi, ale go zobaczę.Szkoda, że o mnie zapomniał, na rzecz sławy, pieniędzy, innych lasek, ale co ja zrobię, że jakaś część mnie lgnie do niego jak do magnezu.Ja chyba, najzwyczajniej w świecie, potrzebuje bólu do życia.Gdy byłam w sklepie, przyłapałam się na patrzenie na jego ulubione perfumy, ba ja się zastanawiałam czy nie kupię mu ich na święta!Jestem chora psychicznie, on pewnie już nawet nie pamięta, że istnieje ktoś taki jak Rose Mcarter.No wiecie, ja lubię się dołować.Naprawdę coś czuję do niego, te jego, oczy włosy, dołeczki.Ugh, Rose ogarnij się, on nie wróci z bukietem twoich ukochanych róż i nie przeprosi.Starałam się zapomnieć o nim, o nas, chodziłam po mieście.Biały puch spadał z nieba, ludzie biegali, zapewne po prezenty, szukając otwartych sklepów.No bo w sumie, mało jest ludzi którzy 24 grudnia, zamiast jeść w gronie rodziny, wigilijną kolacje, chodzi bez celu po mieście.Nic nie poradzę, na to, że brązowe delikatne loczki, białe ząbki, dołeczki i te śliczne zielone spojrzenie, tak głęboko utkwiły w moim sercu.Poznałam go 6 lat temu.Byłam nowa w klasie, tylko on ze mną rozmawiał.Zaprzyjaźniliśmy się, rok później zostaliśmy parą.Kto by uwierzył, że nigdy oficjalnie się nie rozstaliśmy.Wyjechał do x-factora, trzymałam za niego kciuki.Z tygodnia na tydzień, coraz rzadziej dzwonił, mniej pisał, aż w końcu w ogóle przestał.Znalazł sobie inną, całkowicie zapominając o tej jego "malutkiej Rose", czekającej na telefon.Pogodziłam się w końcu, że zapomniał o mnie całkowicie.Powinnam go za to nienawidzić, ale ja nadal czuje do niego to co kiedyś, a moje uczucie rośnie, zabijając mnie od środka.Katowałam się wspomnieniami, naszymi wspólnymi świętami.Tym jak oboje się z nich nabiajliśmy i każdego roku o 8 wieczorem wychodziliśmy na spacer.Spojrzałam na zegarek i ujrzałam godzinę 8.15.Zaśmiałam się, zastanawiają czy czasem, on też nie krąży gdzieś po mieście.Pewnie nawet nie pamięta, że kiedyś robił coś takiego.Naprawdę bardzo chciałabym go nienawidzić, ale nie potrafię.Głośno westchnęłam i rozejrzałam się, czy moje nogi też chcą, abym się załamała?Przyprowadziły mnie wprost pod jego dom, spojrzałam przez odsłonięte okno do środka.Widziałam Gemmę biegającą z talerzami od stołu do kuchni, Ann i jej męża siedzących spokojnie przy stole, zobaczyłam też JEGO.Siedział do mnie bokiem z zamyśloną miną, udając, że słucha co inni do niego mówią, zawsze tak robił.Szybko pożałowałam, że tam zaglądnęłam.Gemma zauważyła mnie przynosząc talerze, zostawiła je na stole i pędem puściła się do drzwi.Zawsze się lubiłyśmy, ale nasz kontakt urwał się.Chciałam odejść, uciec, zniknąć, ale nogi wrosły mi w ziemię i odmówiły posłuszeństwa.Harry powędrował wzrokiem za okno i także mnie zauważył, teraz już naprawdę ze spokojem mogłam zwiać. Wytężyłam całe swoje ciało, ale ktoś złapał mnie w ramiona.No tak, Gemma
-Rose, jak ja cię dawno nie widziałam, tęskniłam, wszyscy tęskniliśmy!
-Chyba nie do końca wszyscy-mruknęłam prawie bezgłośnie-ja też tęskniłam, ale wracaj już do środka, nie zawracaj sobie mną czasu-uśmiechnęłam się najnaturalniej jak potrafiłam.
-Żartujesz sobie chyba, właź do środka, zagrzej się, jesteś zmarznięta
-Nie, nie, nie trzeba.Pójdę już-odwróciłam się w stronę z której przyszłam, dziewczyna wydała pomruk niezadowolenia i wróciła do domu.Gdy tylko zatrzasnęła za sobą drzwi, pędem ruszyłam w przeciwnym kierunku.Jego widok sprawił mi tyle bólu, ile nie zaznałam nigdy wcześniej.Biegłam dając upust łzom zgromadzonym pod powiekami.Wpadłam do mieszkania, wszyscy szykowali wigilię, ja bez sowa, nie zdejmując nawet przemoczonych butów, wbiegłam do swojego pokoju i upadłam na łóżko.Chciałam, zniknąć, umrzeć, albo najlepiej nigdy nie poznać Harrego, a nawet nigdy się nie urodzić.Wszystko byle nie czuć tego narastającego, we mnie bólu, tęsknoty, miłości.Czemu mi nadal na nim zależy, on tyle razy mnie zranił.Smutek zamienił się we wściekłość na samą siebie, miałam ochotę coś rozwalić.Chwyciłam pierwszą lepszą poduszkę i rzuciłam nią w ścianę, następnie tak samo postąpiłam z budzikiem.Moja agresja lekko opadła i powoli starałam się uspokoić i wrócić do normy.Wzięłam parę głębokich wdechów i usiadłam po turecku na dywanie, przymykając oczy i zagryzając wargi.Muzyka, potrzebuję muzyki, głośnej, zagłuszającej moje myśli, szybko, natychmiast teraz.Nie zwracając uwagi na pukanie w drzwi, walenie i krzyki mamy, że mam otworzyć
-Zostaw mnie, muszę pobyć sama!-wydarłam się przeszukując szufladę w poszukiwaniu Mp3.Odnalazłam przedmiot wcisnęłam w uszy słuchawki, puściłam jakiegoś ostrego rocka, po którym przyszedł czas na metal.Muzyka rozrywała mi bębenki, ale dzięki niej nie myślałam o niczym innym jak o jej nieznośnej głośności.Potrzebowałam wyłączenia się, musiałam odetchnąć.Nie słyszałam nic, nie chciałam słyszeć, poczułam otulający mnie chłód.Otworzyłam oczy i myślałam, że mam jakieś zwidy.Przede mną stał on, miał w ręce wielki bukiet kwiatów, misia i jakąś reklamówkę.
-Wyjdź!
-Ale, daj...-nie pozwoliłam mu dokończyć, jak mogłam zatrzymywałam strumień łez gromadzący sie w moich oczach
-Po prostu, wyjdź, zniknij, zostaw mnie w spokoju, nie chcę słuchać tłumaczeń
-Proszę
-Wsadź sobie to "proszę", zostawiłeś, zapomniałeś, olałeś, masz mnie gdzieś.Teraz co, powiesz "przepraszam" dasz mi jakieś badyle, pluszaka i będę cie całować po butach, bo słynny Harry Styles, się do mnie odezwał.Jesteś pierdoloną gwiazdeczką, egoistyczną i mającą w dupie uczucia innych!-krzyczałam na niego i biłam pięściami w jego tors.Stał, przyjmując kolejne ciosy słowne, miał w oczach, ból, smutek.
-Wiem, ja wiem, to wszystko prawda.Do tego jestem, świnią,chamem, ciotą, debilem, osłem, nie obrażając tego zwierzęcia, i skończonym dupkiem.Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.Jestem też osobą, szaleńczo zakochaną w jednej brunetce, która teraz mnie nienawidzi, zraniłem ją, bo jestem naprawdę wielkim idiotą, gdyż uznałem, że beze mnie, będzie jej lepiej.Nie chciałem, żeby tłum paparazzich, śledził jej każdy krok, żeby miliony rozwrzeszczanych nastolatek jej groziły, nie przewidziałem jednak jednego.Kocham ją nad życie, zawsze tak było i zawsze będzie, nie przyszedłem po wybaczenie.Nie liczę na nie, chcę tylko żebyś to wiedziała.Zdaję sobię sprawę, jak strasznie zawaliłem, ilekroć tu przyjeżdżałem, przychodziłem w nocy pod twój dom, zaglądałem przez okno.To brzmi, jakbym był upośledzony umysłowo, ale nie potrafiłem przyjść i przeprosić.Pamiętam wszystko co mi powiedziałaś, kiedy wyjeżdżałem.Chociaż to był trzy lata temu, chciałbym cofnąć czas, ale nie mogę.Przepraszam, jeśli kiedykolwiek, będziesz mogła, to proszę wybacz mi, rozumiem, jeśli mnie nienawidzisz.Chciałem tylko żebyś wiedziała-powiedział patrząc w moje oczy
-Co ty sobie myślałeś, że tak sobie o pstryk zapomnę, o trzech latach życia, że machnę na ciebie ręką.Na prawdę nie widziałeś, że nie jesteś mi obojętny?Dzień w dzień, coś we mnie umiera, coś zabija mnie od środka, myślę co zrobiam źle, czy o mnie pamiętasz.Tyle razy widziałam cię w telewizji, za każdym razem wmawiałam sobie, że to nic, że to tylko szara przeszłość, że już nic do ciebie nie czuję.Niestey, nie da się oszukać samego siebie!
-Przepraszam
-I wiesz co jeszcze, kocham cię.Ja cie kurwa nadal kocham, starałam się znienawidzić, ale nie potrafię.Najzwyczajniej w świecie jestem w tobie zakochana!-w jego oczach zapaliły się iskierki nadziei.Oboje milczeliśmy, zastanawiałam się.Czy ja mogę mu wybaczyć, tak po prostu, bez niczego?Jaką ja mam gwarancję, że za dwa tygodnie nie wróci do Londynu i znów przypomni sobie o mnie za rok, albo nigdy? A ja będę gnić tutaj i umierać z tęsknoty i własnej głupoty.
-Jest szansa, że mi wybaczysz?
-Ja już ci wybaczyłam, ale jaką mam gwarancję, że znów mnie nie olejesz, wrócisz do Londynu, ja będę za to gnić w Holmes Chapel a od środka będą mnie zabijać wspomnienia
-Nigdy, przenigdy, znasz mnie.Spójrz mi w oczy-chwycił mój podbródek tak, że spoglądałam w jego paczadła- Przysięgam już nigdy cię nie zostawić, jeśli sama mi tego nie zlecisz, a wtedy oszaleję, ponieważ kocham cię całym sercem, duszą, ciałem i umysłem-mówił prawdę.Można być najlepszym kłamcą i nawet się nie zająknąć, ale oczy nigdy nie nauczą się kłamać.Po policzku pociekła mi jedna pojedyńcza łza, którą chłopak otarł kciukiem.Czy jestem w stanie znów mu zaufać?Mogę spróbować, do jasnej cholery ja go kocham, muszę spróbować!
-Rose, może damy nam jeszcze jedną szansę?-zapytał z nadzieją.Delikatnie się uśmiechnęłam i musnęłam usta, zaskoczonego chłopaka.Tęskniłam za tym.Chłopak z taką delikatnością, muska moje wargi, powoli, delikatnie, czule.Nasze usta pasowały do siebie idealnie, jakby były dla siebie stworzone.Brunet wkładał w ten pocałunek całe swoje serce, abym poczuła, że naprawdę mi na mnie zależy.Biła od niego miłość i szczęście, ślepy by ja poczuł.Motyle wariowały w moim brzuchu, z każdym jego dotykiem zakochiwałam się jeszcze bardziej.Oderwaliśmy się od siebie, chłopak spojrzał w moje oczy i ostatni raz musnął moje usta.Wtuliłam się w niego, powoli wdychając zapach jego perfum.Położyliśmy się na moim łóżku, tak zwyczajnie ciesząc się swoja bliskością.Bez słów, czy pocałunków.Po prostu się przytulając.Tak bardzo za nim tęskniłam.Wigilijne cuda, są jednak prawdą,
chyba polubię to święto.
______________________________________________________________________________
Imagin, o Harrym, jakoś tak mnie naszło. Teraz część ostatnia, spóźnione życzenia, dla Louisa :D
I tak tego nie przeczyta, ale no wiecie, tak dla zasady.
Życzę Ci, zdrowia radości, szczęścia z Eleanor, dużo marchewek, zdrowych Kevinów, nwm czego jeszcze.Także, wiedz, że cię kocham tak jak wszystkie directioners <333
20112012
Takie zdjęcia, uhuhu jaki on teraz mraśny :) Jeszcze raz, kocham cię staruszku.Teraz mozesz legalnie się schlać w USA :D
czwartek, 20 grudnia 2012
Tak więc założyłam bloga z tym drugim opowiadaniem, kto zajrzy??
Tutaj macie link
in-search-of-happiness-one-direction.blogspot.com/
Mam nadzieje, że wam się spodoba :D
Tutaj macie link
in-search-of-happiness-one-direction.blogspot.com/
Mam nadzieje, że wam się spodoba :D
Tak mijały tygodnie w końcu miesiące, Żyliśmy sobie spokojnie.Prasa nie wiedziała o moim związku z Zaynem, zgrabnie unikałam jakichkolwiek fotek w ich towarzystwie, babcia i Krystian już wyjechali.Sam, Sunny i Will wrócili do domu a wakacje dobiegły końca.Za dwa tygodnie rozpoczęcie roku Aleksa, właśnie maszeruje do domu 1D bo mają mi coś do przekazania.Aha wspomniałam, że uczęszczam na zajęcia taneczne?Przebiegłam przez ulicę i bez pukania, jak zawsze, weszłam do domu
-Jestem!!-krzyknęłam i zdjęłam buty, po czym glebłam na fotel.
-O hejoł-wydarli sie wszyscy jakby to wcześniej ćwiczyli i zrobiliśmy kanapkę
-Jezus zejdźcie-pisnęłam przygnieciona czterema ciężarami, swoją drogą gdzie sie szlaja Malik?Chłopcy posłusznie ze mnie zeszli i usadowili sie na kanapie
-No to co było tak ważne, że miałam rzucać wszystko i sie tu zjawić?-zapadła grobowa cisza, normalnie się boje.Oni są cicho!!!.Zmierzyłam ich wzrokiem i pozostawiłam go na Harrym, w jego oczach zawsze wszystko da się wyczytać, zanim zdążyłam mu sie przyjrzeć łupnęły drzwi i usłyszałam typowe dla Malika kroki, ale on nie była sam, usłyszałam śmiech jakiejś dziewczyny.Do salonu wkroczyli Maik i bardzo podobna do niego nastolatka, mogła być w wieku Aleksa, może trochę starsza.Miała czarne włosy i mocno kakaowe oczy, lekko ciemniejsza karnacja podkreślała kolor jej malinowych ust.Była naprawdę ładna, widziałam jak uśmiechnęła sie na widok chłopaków i od razu rzuciła sie na kanapę
-Chłopcy!-przytuliła się do każdego po kolei
-Walyha, jak ty urosłaś i wyładniałaś, wow-powiedział Harry i mocno ja przytulił, ona spaliła buraka i popatrzyła na niego jak na ufoludka.W końcu podeszła do mnie
-Niech no zgadnę ty jesteś zapewne Bella?-popatrzyła na Malika i pokiwała głową z uznaniem, a ja nadal nie wiem kim ona jest!
-Em tak, jak się teraz dowiedziałam ty jesteś Waliyha?-raczej stwierdziłam niż zapytałam, dziewczyna melodyjnie się zaśmiała
-Tak, jestem Waliyha, młodsza siostra tego młotka, dość często będziemy sie widywać bo będę tutaj mieszkać, przez jakiś tydzień, może dwa, miło mi cię nareszcie poznać-podała mi rękę i sie przytuliłyśmy.Wszyscy patrzyli na nią to na Zayna z miną WTF?Sama też się zdziwiłam bo nic nie mówił o jej odwiedzinach
-Zayn oświecisz nas, dlaczego nie wiemy, że ta zacna osóbka z nami mieszka?-zapytał marchewa
-Bo wiem o tym od wczoraj i chciałem wam zrobić niespodziankę-wyszczerzył się chłopak i podszedł do mnie.
-My sie chyba jeszcze nie witaliśmy?-szepnął mi do ucha,
-No nie, nie-odwróciłam sie do niego i delikatnie pocałowałam, odkleiliśmy się od siebie po dość długiej chwili.Wszyscy na nas patrzyli
-Jeszcze trochę mi zajmie przyzwyczajenie się do tego, że jesteście parą-skrzywił się Lou a ja rzuciłam w niego poduszką
-No to młoda co cię skłoniło do zamieszkania z nami?
-Dostałam się na warsztaty muzyczne!A z Bradford mam za daleko, jednak ten idiota się do czegoś przydaje
-Uważaj bo idiota przekaże rodzicom jak wyglądał twój chłopak
-Wiesz ja też mam na ciebie parę haków więc nie radzę..
-Jakich np?
-No nie wiem, twoim fankom na pewno spodoba się twój kostium wróżki
-Dobra, dobra, nie warto z tobą zaczynać-poddał się chłopak a dziewczyna tylko się uśmiechnęła.Już ją lubię, nagle zadzwonił dzwonek do drzwi i usłyszeliśmy głos Aleksa
-To ja!-wszedł do salonu i stanął wpół kroku patrząc na Walihye, ona nie pozostałą mu dłużna i tak na siebie patrzyli
-Em Aleks zamknij buzię bo ci mucha wleci-mruknęłam patrząc na wyraz jego twarzy, zamordował mnie wzrokiem i podszedł do dziewczyny
-Cześć jestem Aleks, brat Belli-pocałował jej dłoń, gentelmen sie znalazł, ale efekt całkiem przyzwoity, bo dziewczyna cicho sie zaśmiała i zarumieniła
-Hej ja jestem Walihya, siostra Zayna
-Ładne imię, oryginalne
-Dzięki nie przepadam za nim
-Dlaczego?-no to już mogę powiedzieć, że jest następna para, zaczęli gadać, wyłączając się od reszty i poszli do ogrodu.Spojrzałam znacząco na Malika, a on wybuchnął śmiechem
-No muszę to przyznać, twój braciszek jest niezły w te klocki, normalnie mały Harry
-Mały jak mały, a ty masz śliczną siostrę
-Fiem, po bracie
-Raczej nie-pokazałam mu język i zaczęłam uciekać, wypadliśmy do ogrodu i zaczęliśmy biegać w kółko, a nasza nowa "para" nam sie przyglądała ze śmiechem.Z resztą jak połowa sąsiadów siedzących w oknach, bo niemiłosiernie się przy tym darliśmy.W końcu Zayn mnie dogonił i przytulił sie do moich pleców
-Kocham cię, księżniczko-szepnął mi do ucha i podniósł do góry okręcając się wokół własnej osi
-Ja ciebie też mój ty książę -pocałował mnie w czoło i razem ruszyliśmy do środka, a nasze rodzeństwo nam się przyglądało.Wieczór minął nam, hmmm.....ciekawie?Chyba, mogę tak to nazwać, zdecydowanie był ciekawy..xD.Pozwolicie, że to co sie działo pozostanie miedzy mną a chłopakami, dla waszego bezpieczeństwa psychicznego.Młodzi poleźli do nas, jakoś po 11, my za to odpierdzielaliśmy różne dziwy przez co Hazza dostał kapciem w głowę od sąsiadki, Lou spadł z drzewa, Liam został zamknięty w składziku na miotły z łyżką przyklejoną do paska, a ja i Malik siedzimy przywiązani do krzeseł na tarasie od strony ulicy z czymś napisanym na twarzy.Nigdy więcej nie piję, a na pewno nie z nimi
______________________________________________________________________________
Rozdział jakiś taki bez wyrazu, muszę wam powiedzieć, że jeżeli tak dalej pójdzie to chyba będę musiała ukończyć opowiadanie.Ale bez obaw, jeśli to się skończy to mam dwa inne które czekają tylko na publikację :D Chyba zaraz dodam prolog jednego i bohaterów, ale nwm napewno. Na święta wkleję wam parę imaginów, zorganizowałabym konkurs, ale nie mam dla kogo xD Kocham was :**
niedziela, 9 grudnia 2012
LIBSTER AWARD
Nie wierze w to, ale to chyba nie pomyłka ( miejmy nadzieję xD) Zostałam nominowana, jak to przeczytałam to o mały włos nie złamałam tacie nosa, ciesze się jak cholera i trzęsę się z radości.Połowa sąsiadów mnie słyszała.Koniec opisów.Jeśli ktoś nie wie to wyjaśnię o co chodzi :)
Polega to na tym, że nominację otrzymujesz od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.
Nominację dostałam od GlassHeart
1. Dlaczego zaczęłyście tworzyć bloga?
Hmm zaczęłam go tworzyć, ponieważ lubię pisać i moja polonistka(boże dzięki za tą dobrą kobietę) nakazała mi pisanie.
2. Macie zwierzątko domowe?
Mam pieska i dwie małpy (bracia xD)
3. Jest coś co chciałybyście zmienić w swoim życiu?
Chciałabym urodzić się w Anglii ( nie tylko z powodu 1D, ale m.in) Może nie zawierać niektórych znajomości, nie wiem co jeszcze, ale trochę tego jest :D
4. Wasze największe marzenie?
Wydostać się z Narnii (Polska) i ukończyć akademię plastyczna, albo chociaż szkołę aktorską
5. Ulubiona pora roku? Dlaczego ta którą wybrałaś?
Lato, jest ciepło, są wakacje, mam wtedy urodzinki :D
6. Co chcesz robić w przyszłości?
Z nierealnych marzeń, zostać aktorką albo piosenkarką, a z takich realnych to może być nauczycielką angielskiego, albo architektem.Nieważne byleby pracować w Anglii xD
7. Jaki typ filmów lubisz?
Horrory i komedie, czasami jakieś romanse
8. Co lubicie robić w wolnym czasie?
Śpiewać, rysować, szkicować, uczyć się grać na gitarze.Spotykać z moimi wariatami
9. Co chcecie dostać na Gwiazdkę?
Wystarczy mi brak kłótni rodzinnych i jakaś forsa :D
10. Znienawidzony przedmiot?
Wszystkie których uczą w szkole, nie wliczając muzyki,plastyki i angielskiego :P
11. Jaki dzień utkwił Ci w pamięci? Dlaczego ten?
5 stycznia tego roku, chyba nigdy nie zapomnę tego dnia, ponieważ wtedy umarła jakaś część mnie i znalazłam nowe motto życiowe :D
1.Wasz ulubiony członek zespołu to?
2.Od kiedy jesteście directioners?
3.Czy lubicie dziewczyny chłopaków, jeśli nie to dlaczego?
4.Wierzycie w Larrego Stylisona?
5.Czy dzięki wam ktoś został directioners?
6.Co zainspirowało was do napisania bloga?
7.Jaka była wasza najśmieszniejsza sytuacja w życiu?
8.Jakie macie plany na przyszłość?
9.Macie jakieś talenty z których jesteście dumne (nie wliczamy tego, ze świetnie piszecie :D)?
10.Macie rodzeństwo?
11.Jaki jest wasz najbardziej znienawidzony artysta (piosenkarz, aktor itp, itd)?
Jeszcze raz bardzo dziękuje za nominacje, sorki za idiotyczne pytania ale brak pomysłów :D
Polega to na tym, że nominację otrzymujesz od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.
Nominację dostałam od GlassHeart
1. Dlaczego zaczęłyście tworzyć bloga?
Hmm zaczęłam go tworzyć, ponieważ lubię pisać i moja polonistka(boże dzięki za tą dobrą kobietę) nakazała mi pisanie.
2. Macie zwierzątko domowe?
Mam pieska i dwie małpy (bracia xD)
3. Jest coś co chciałybyście zmienić w swoim życiu?
Chciałabym urodzić się w Anglii ( nie tylko z powodu 1D, ale m.in) Może nie zawierać niektórych znajomości, nie wiem co jeszcze, ale trochę tego jest :D
4. Wasze największe marzenie?
Wydostać się z Narnii (Polska) i ukończyć akademię plastyczna, albo chociaż szkołę aktorską
5. Ulubiona pora roku? Dlaczego ta którą wybrałaś?
Lato, jest ciepło, są wakacje, mam wtedy urodzinki :D
6. Co chcesz robić w przyszłości?
Z nierealnych marzeń, zostać aktorką albo piosenkarką, a z takich realnych to może być nauczycielką angielskiego, albo architektem.Nieważne byleby pracować w Anglii xD
7. Jaki typ filmów lubisz?
Horrory i komedie, czasami jakieś romanse
8. Co lubicie robić w wolnym czasie?
Śpiewać, rysować, szkicować, uczyć się grać na gitarze.Spotykać z moimi wariatami
9. Co chcecie dostać na Gwiazdkę?
Wystarczy mi brak kłótni rodzinnych i jakaś forsa :D
10. Znienawidzony przedmiot?
Wszystkie których uczą w szkole, nie wliczając muzyki,plastyki i angielskiego :P
11. Jaki dzień utkwił Ci w pamięci? Dlaczego ten?
5 stycznia tego roku, chyba nigdy nie zapomnę tego dnia, ponieważ wtedy umarła jakaś część mnie i znalazłam nowe motto życiowe :D
NOMINUJĘ :
- http://faith-hope-love-opowiadania.blogspot.com/
- http://love-story-1d-opowiadanie.blogspot.com/
- http://do-you-remember-summer-09.blogspot.co.uk
- http://anything-is-possible-opowiadania.blogspot.com/
- http://the-smell-of-two-hearts-1d.blogspot.com
- http://1d-takemehome.blogspot.com/
- http://onedirectiontoniemojabajka.blogspot.com/
- http://opowiadanie-1d-boys.blogspot.com/
- http://milosc-niejedno-ma-imie.blogspot.com
- http://i-wish-and-one-direction.blogspot.com/
- http://just-us-and-this-sick-world.blogspot.com/
1.Wasz ulubiony członek zespołu to?
2.Od kiedy jesteście directioners?
3.Czy lubicie dziewczyny chłopaków, jeśli nie to dlaczego?
4.Wierzycie w Larrego Stylisona?
5.Czy dzięki wam ktoś został directioners?
6.Co zainspirowało was do napisania bloga?
7.Jaka była wasza najśmieszniejsza sytuacja w życiu?
8.Jakie macie plany na przyszłość?
9.Macie jakieś talenty z których jesteście dumne (nie wliczamy tego, ze świetnie piszecie :D)?
10.Macie rodzeństwo?
11.Jaki jest wasz najbardziej znienawidzony artysta (piosenkarz, aktor itp, itd)?
Jeszcze raz bardzo dziękuje za nominacje, sorki za idiotyczne pytania ale brak pomysłów :D
piątek, 7 grudnia 2012
Dziesięć
Nasza kolej, trafiło się tak, że jak wszyscy byli w wagonikach po 4 to my byliśmy sami.Zaczęło robić się ciemno i wszędzie zapaliły się światła było tak pięknie, wiatr lekko zawiał i przeszły mnie ciarki
-Zimno ci?-zapytał chłopak i spojrzał na mnie swoimi czekoladowymi oczami, lekko kiwnęłam głową na tak.Narzucił na mnie swoją bluzę, pachniała jego perfumami i nim.O nie, ja będe musiała ją oddać, dojechaliśmy na samą górę i wagonik sie zatrzymał.
-Jak tu pięknie-zachwycałam się widokiem, wszędzie świeciły się światła było widać cały Londyn
-Cudownie, kiedyś muszę zabrać cie w jedno miejsce, ale to jutro-powiedział Zayn.Nagle jakiś głos powiedział, że wystąpiły małe usterki i musimy poczekać około godziny na pozbycie sie ich. Popatrzyłam na niego, byliśmy blisko siebie, aż za blisko, jak na przyjaciół.Znów zatonęłam w jego cudownych oczach, patrzyliśmy na siebie, nie widziałam nikogo poza nim, byliśmy tylko my, mogłabym trwać tak wiecznie.Przeszły mnie przyjemne ciarki, ciepło zawładnęło moim ciałem, choć na zewnątrz było chłodno.Znów zaczelismy sie do siebie zbliżać, tym razem nikt nam nie przeszkodzi.Zamknęłam oczy, by po chwili poczuć ciepłe wargi mulata na moich, odwzajemniałam każdy jego pocałunek, moje serce o mały włos nie wyskoczyło ze środka.To było magiczne.Zarzuciłam mu ręce na szyje, on przyciągnął mnie do siebie za biodra, między nas w tym momencie nie dało sie wcisnąć nawet nitki, kocham go, teraz jestem tego pewna.Całował z taką namiętnością i delikatnościa, jakbym była małą porcelanową laleczką, którą można rozkruszyć dotykiem, nasz pocałunek powoli sie pogłębiał był po prostu niesamowity, tego nie da sie opisać, ale uwieżcie mi jeśli znajdziecie swoja drugą połowę poczujecie coś takiego, ja mam to szczęście i znalazłam ją, tylko czy on czuje do mmnie to co ja do niego?
*perspektywa Zayna*
Jakis gościu przez głosniki powiedział coś, ale nie jestem pewien co bo wpatrywałem sie w Bellę siedzącą obok.Jaka ona jest piękna, nie mogę skupić sie na niczym innym, w głowie mam tylko ją, jej uśmiech, usta, włosy, oczy, sposób w jaki sie rusza, mówi, to wszystko mnie uwodzi i przyciąga z taka siłą, że nawet mnie to przeraża.Nie potrafie ubrać w słowa tego co do niej czuję.Nagle dziewczyna odwróciłą sie w moją stronę byliśmy blibko, bardzo blisko siebie, serce waliło mi jak nigdy, popatrzyłem w jej oczy które były skierowane na mnie, każda cząstka mnie jej pragnęła, jak cholera.Teraz istniała tylko ona, nic więcej sie nie liczyło, powoli zaczeliśmy sie do siebie zbliżac zamknąłem oczy i nasze wargi się zetknęły, z początku nie byłem pewny czy ona tego chce ale po chwili zaczęła odawać moje pocałunki ze zdwojoną siłą, gdybym stał to napewno bym sie wywalił,.To było niesamowite.Blondynka zarzuciła mi ręce na szyję a ja przyciągnąłem ją do siebie za biodra, chciałem żeby była jak najbliżej mnie, w tym momencie tworzyliśmy jedność, starałem sie być delikatny.Jednak po chwili całowaliśmy sie bardziej namiętnie i z porządaniem.Kocham ją i teraz wiem napewno, że ona jest tą jedyną z którą chcę spędzic życie do końca.Budzić się i zasypiać z nią obok, wychowywać dzieci i wnuki, pozostaje tylko jedno pytanie, czy ona czuje to samo?Jeśli nie no to nie pozostaje nic jak, rzucić sie z mostu, no dobra może troszkę przesadzam, bo znam ją stosunkowo krótko, ale nic nie poradzę, że ona jest tą jedną jedyną, dla której jestem w stanie zrobić wszystko.Powoli się od niej odsunąłem i spojrzałem w jej kryształowe oczy, posłała mi delikatny uśmiech, który odwzajemniłem, wziąłem ją na kolana i mocno przytuliłem, jakby ktoś miał mi ją zaraz zabrać.Wpatrywaliśmy sie w gwiady rozświetlające niebo, całe moje wnętrze podeszło do góry, nigdy się tak nie czułem.Bella mocno sie nad czymś zastanawiała i była całkowicie nieobecna.Ja też zacząłem poważnie myśleć czy dobrze zrobiłem, jednak ja nie potrafie ukrywac uczuć, nie jestem jakimś aktorem prędzej czy później bym to zrobił, znam siebie i to wiem, z rozmyśleń wyrwał mnie jej głosik
-Zayn?
-Hmm?
-Nie wiem jak o to zapytać..-zamysliłą się i przez dłuższą chwile nic nie mówiła, postanowiłem powiedzieć to co czuje obojętnie co pomyśli, najwyżej tego nie odwzajemnia a w najlepszym przypadku po prostu czuje coś podobnego.Wziąłem glęboki oddech i walnąłem prosto z mostu
-Kocham cię Bella-powiedziałem
-Co?!-zapytała z niedowierzaniem
-Kocham cie-powturzyłem to jeszcze raz.
-Chyba nie dokońca rozumiem co masz na mysli-powiedziała dziewczyna, przygladając mi się, z niewyjaśnionym wyrazem twarzy
-Ko-cham cię-powtórzyłem to poraz trzeci i spojrzałem jej w oczy, dziewczynę wmurowało chyba dopiero teraz zrozumiała, że mówię to poważnie, nic nie odpowiedziała tylko wpiła sie w moje usta.Kolana mi zmiękły po raz kolejny.To jest takie niesamowite uczucie
*znów paczadła Belli*
Ożeszkurwamaćjacieżpierdziele Malik powiedział mi, uwaga, uwaga cytuje "kocham cię".Pierwsze wrażenie, żartuje, drugie, no chyba sobie jaja robisz, trzecie on mówi poważnie, na serio zakochałam sie w kimś kto mnie kocha.Analizuje sobie właśnie to co powiedział i nie mogę wydusić słowa nie wpadłam na żadna racjonalna odpowiedź więc zrobiłam to co będę (mam nadzieje)dość często robiła.Mianowicie pocałowałam go, między całusami szepnęłam krótkie "ja ciebie też" i wróciłam do całowania go, on delikatnie muskał moją szyję a ja wplotłam rękę w jego włosy.Gdy się od siebie oderwalismy znów wróciliśmy do oglądania Londynu.Panowała cisza ale nie krępowała mnie, wręcz przeciwnie, nagle koło ruszyło w dół, zapomniałam, ze jesteśmy wysoko nad ziemią przez jakąś awarię.Zjechalismy na dół i za rękę poszliśmy w strone kawiarni.Z daleka zauważyliśmy tych dekli, niemiłosiernie sie śmiali.Podeszliśmy do nich po cichu, jako, że było jedno krzesło chciałam sobie dostawić, ale Zayn zmienił moje plany i wziął mnie na kolana.Wszystie oczy skierowały się na nas, ja tylko wyszczerzyłam ząbki.
-Czy wy ten-teges ee no wiecie-jąkał sie Lou i mierzył nas wzrokiem, spojrzałam na Malika a on na mnie, w końcu mulat odpowiedział
-No chyba, tak jakby-cmoknął mnie w usta, a ja na twarzy miałam wielki usmiech wszyscy(no prawie) rzucili sie na nas z gratulacjami, na samusieńkim końcu podszedł co nas Conor i Harry, mieli dość niewyjaśnione wyrazy twarzy.Pogratulowali nam i Conor się zmył.
-Swoją droga, czemu was tak dłuuuuugo nie było?
-Bo była mała awaria...
-Ta, ta jasne-przekomażał sie z nami Lou.Pobawiliśmy sie jeszcze ze dwie godziny i ruszylismy spowrotem do domu.Pewnie myslicie, ze całkowicie olałam Krystiana. Aleksa i babcie a teraz siedzą sobie bezczynnie w domu, a tu niespodzinaka.Oni postanowili olać mnie i jak sie obudziłąm znalazłam karteczkę, że pojechali zwiedzać Londyn i że będą wieczorem.Potem wpadł Niall i zaprosił mnie do nich, żeby obudzić Malika a potem coś porobić.Wracając ja i Zayn siedzielismy gdzieś z tyłu w koncie i graliśmy sobie najspokojniej w świecie w łapki, co chwile się drąc xD.Strasznie szybko zszedł nam czas w drodze powrotnej.Wyskoczyłam z samochodu i zaczęłam uciekać przed Malikiem który znów przegrał w łapki i postanowił mnie załaskotać na śmierć, biegaliśmy po całej ulicy w końcu zwolniłam i chłopak mnie złapał, przytulił od tyłu i położył mi głowę na ramieniu
-Co robimy?-wymruczałam mu do ucha
-Nie wiem, obejrzymy jakiś film sami u mnie w pokoju....
-No nie wiem...-droczyłąm sie z nim
-Oj no chodź
-Zastanowie się
-No prooszę
-Okay
-Idziemy?
-No chodź-pociągnęłam go za ręke w stronę domu chłopaków.Weszlismy do środka śmiejąc sie nie do końca wiadomo z czego , mineliśmy debile siedzące w salonie i poszlismy na góre dopokoju mulata.On poszedł szukać jakiegoś filmu a ja za ten czas zobaczyłam sobie tweetera i facebooka, jak zwykle nic nowego.A nie no sorki mam jakieś 7 500 flowersów na tweeterze, zapytacie dlaczego?Bo chłopcy mnie floowneli, zajrzałam jeszce tu i ówdzie nic ciekawego, wiec wyłączyłam neta
-Kochanie masz coś ciekawego?
-Hmm Paranormal Activity, Ring i Udręczeni, co wybierasz?
-Same horrory, no to dawaj udręczonych bo tego nie widziałam-uśmiechnęłam sie do niego, odpaliliżmy płytę w sumie film nie był AŻ tak straszny, ale jednak były momenty, że chowałam sie za Zaynem a o tylko mnie prytulał.Skończyliśmy film i postanowiliśmy, że zostaje na noc, dostałąm jakąś koszulkę Malika i poszłąm się przebrać do łazienki.Zmyłam makijaż związałam włoski w wysokiego koka, zostałąm w majtkach i koszulce.Weszłam do pokoju i pierwsze co zobaczyłam to mój chłopak(skończyły mi się synonimy do "Zayn" xDD) w samych bokserkach.Przygryzłam dolną wargę, oglądając jego piękne wyrzeźbione ciało, mmm.Zaczynam mieć dość nieprzywoite myśli aż sama sie zaśmiałam na myśl co kiedyś będziey razem wyprawiać, a jeszcze lepsze jest to, że ja teraz o tym myśle, OGAR!
-Co cię tak bawi?
-Nie, nic, nic
-Ależ napewno?
-Tak kochanie, napewno-powiedziałam gdy chłopak był prawie na mnie, znów zaczeliśmy sie całować tylko tym razem nie było takiej pewności, że chłopaki nagle tu nie wpadną.Jakie on ma smaczne usta, no normalnie mniam xD!Całowanaiw to chyba teraz będzie moja ulubiona zabawa :D..Leżeliśy na łóżku wciąż się całując, siedziałam na nim okrakiem i jeździłam ręką po jego nagiej klacie, a on kresilił wzroki na moich plecach, nawet sobie nie wyobrażacie jakie to przyjemne. Jaki on jest szekszi, no jacieżpierdziele to powinno być karalne!Krótko mówiąc mizizaliśmy sie z godzinę albo nawet dłużej i nagle do pokoju wlazł Niall, niechętnie zeszłam z chłopaka i usiadłam obok niego na łóżku
-No sorki jesteście sami już wystarczająco długo, usta wam zaraz odpadną
-Nie martw się damy sobie radę
-Wracając, Aleks pytał o ciebie powiedziałem, że zostajesz na noc a on kazał przekazać, że Krystian poszedł z jakimiś znajomymi na impreze a babcia jest na plotkach u nowej koleżanki i też na noc nie wraca więc on nie odpowiada za to co zastaniesz rano bo jest sam
-No trudno najwyżej go zabije-wzruszyłam ramionami, jest duży da sobie radę
-Aha i takie od nas wszystkich, nie chcemy zostać wujkami-wyszczerzyła aparacik na zęby i zniknął za drzwiami, krzycząc
-Spoko jeszcze są w ubraniach, tylko sie miziają!!-zasmiałam sie pod nosem i ległam na łóżko, Zayn uczynił to samo.Gadalismy sobie co jakiś czas sie całując tak okazjonalnie.Nie wiem jak i dlaczego zeszliśmy na temat mojeje rodziny, chciałam coś nazmyślać ale niepotrafię kłamać
-Ej kochanie, wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko, o co chodzi?
-Nie ważne, na prawdę-powiedziałam i dałam mu całusa.Pogadaliśmy jeszcze chwilę i zasneliśmy.
**poranek**
Rano obudziłam się w całkiem dobrym nastroju spojrzałam na zegarek 12.30.No i wszystko jasne.Chciałąm wstać, ale Zayn obejmował mnie w pasie, delikatnie wyplątałam się z jego objęć.Ubrałam się i umyłam, po czym zeszłam na dół gdzie zastałąm chłopaków w samych bokserkach ganiających sie po całym dole.Popatrzyłam na nich jak na idiotów i zobaczyłąm w kuchni Aleksa, tego sie tu nie spodziewałam.
-Co ty tu robisz?-zapytałam z miną WTF?!
-Jem-elokwentnie odpowiedział i wpakował kolejnego naleśnika do gęby.Usiadłam obok i sama zabrałam się za jedzenie.Opanowałam bandę idiotów i poszłam z bratem do siebie, poniekąt do siebie.
_________________________________________________________________________________
Maskara, nienawidzę wkraczać w miesiąc miodowy.Szczerzę mówiąc nie podoba mi się, strasznie opornie szły wam te komentarze, przykro mi z tego powodu, ale cóż...Mam mały kryzysik w życiu więc, dla dobra waszego i bohaterów, mało piszę xD.Mam zamiar otworzyć fabrykę niezniszczalnych kondomów, bo na tym świecie jest za dużo niedorobionych dzieci z pękniętych prezerwatyw -,-Kto przyłącza się do biznes planu?Ogółem rozdział dedykuje mojemu obserwatorowie Be yourself <33 :**
Zaczęłam pisać nowe opowiadanie i zastanawiam się czy nie dodam tutaj prologu, co myślicie??Czekam na opinię, pamiętajcie im więcej komentarzy, tym szybciej dodam rozdział i będzie on dłuższy.Kocham was
:******
Nasza kolej, trafiło się tak, że jak wszyscy byli w wagonikach po 4 to my byliśmy sami.Zaczęło robić się ciemno i wszędzie zapaliły się światła było tak pięknie, wiatr lekko zawiał i przeszły mnie ciarki
-Zimno ci?-zapytał chłopak i spojrzał na mnie swoimi czekoladowymi oczami, lekko kiwnęłam głową na tak.Narzucił na mnie swoją bluzę, pachniała jego perfumami i nim.O nie, ja będe musiała ją oddać, dojechaliśmy na samą górę i wagonik sie zatrzymał.
-Jak tu pięknie-zachwycałam się widokiem, wszędzie świeciły się światła było widać cały Londyn
-Cudownie, kiedyś muszę zabrać cie w jedno miejsce, ale to jutro-powiedział Zayn.Nagle jakiś głos powiedział, że wystąpiły małe usterki i musimy poczekać około godziny na pozbycie sie ich. Popatrzyłam na niego, byliśmy blisko siebie, aż za blisko, jak na przyjaciół.Znów zatonęłam w jego cudownych oczach, patrzyliśmy na siebie, nie widziałam nikogo poza nim, byliśmy tylko my, mogłabym trwać tak wiecznie.Przeszły mnie przyjemne ciarki, ciepło zawładnęło moim ciałem, choć na zewnątrz było chłodno.Znów zaczelismy sie do siebie zbliżać, tym razem nikt nam nie przeszkodzi.Zamknęłam oczy, by po chwili poczuć ciepłe wargi mulata na moich, odwzajemniałam każdy jego pocałunek, moje serce o mały włos nie wyskoczyło ze środka.To było magiczne.Zarzuciłam mu ręce na szyje, on przyciągnął mnie do siebie za biodra, między nas w tym momencie nie dało sie wcisnąć nawet nitki, kocham go, teraz jestem tego pewna.Całował z taką namiętnością i delikatnościa, jakbym była małą porcelanową laleczką, którą można rozkruszyć dotykiem, nasz pocałunek powoli sie pogłębiał był po prostu niesamowity, tego nie da sie opisać, ale uwieżcie mi jeśli znajdziecie swoja drugą połowę poczujecie coś takiego, ja mam to szczęście i znalazłam ją, tylko czy on czuje do mmnie to co ja do niego?
*perspektywa Zayna*
Jakis gościu przez głosniki powiedział coś, ale nie jestem pewien co bo wpatrywałem sie w Bellę siedzącą obok.Jaka ona jest piękna, nie mogę skupić sie na niczym innym, w głowie mam tylko ją, jej uśmiech, usta, włosy, oczy, sposób w jaki sie rusza, mówi, to wszystko mnie uwodzi i przyciąga z taka siłą, że nawet mnie to przeraża.Nie potrafie ubrać w słowa tego co do niej czuję.Nagle dziewczyna odwróciłą sie w moją stronę byliśmy blibko, bardzo blisko siebie, serce waliło mi jak nigdy, popatrzyłem w jej oczy które były skierowane na mnie, każda cząstka mnie jej pragnęła, jak cholera.Teraz istniała tylko ona, nic więcej sie nie liczyło, powoli zaczeliśmy sie do siebie zbliżac zamknąłem oczy i nasze wargi się zetknęły, z początku nie byłem pewny czy ona tego chce ale po chwili zaczęła odawać moje pocałunki ze zdwojoną siłą, gdybym stał to napewno bym sie wywalił,.To było niesamowite.Blondynka zarzuciła mi ręce na szyję a ja przyciągnąłem ją do siebie za biodra, chciałem żeby była jak najbliżej mnie, w tym momencie tworzyliśmy jedność, starałem sie być delikatny.Jednak po chwili całowaliśmy sie bardziej namiętnie i z porządaniem.Kocham ją i teraz wiem napewno, że ona jest tą jedyną z którą chcę spędzic życie do końca.Budzić się i zasypiać z nią obok, wychowywać dzieci i wnuki, pozostaje tylko jedno pytanie, czy ona czuje to samo?Jeśli nie no to nie pozostaje nic jak, rzucić sie z mostu, no dobra może troszkę przesadzam, bo znam ją stosunkowo krótko, ale nic nie poradzę, że ona jest tą jedną jedyną, dla której jestem w stanie zrobić wszystko.Powoli się od niej odsunąłem i spojrzałem w jej kryształowe oczy, posłała mi delikatny uśmiech, który odwzajemniłem, wziąłem ją na kolana i mocno przytuliłem, jakby ktoś miał mi ją zaraz zabrać.Wpatrywaliśmy sie w gwiady rozświetlające niebo, całe moje wnętrze podeszło do góry, nigdy się tak nie czułem.Bella mocno sie nad czymś zastanawiała i była całkowicie nieobecna.Ja też zacząłem poważnie myśleć czy dobrze zrobiłem, jednak ja nie potrafie ukrywac uczuć, nie jestem jakimś aktorem prędzej czy później bym to zrobił, znam siebie i to wiem, z rozmyśleń wyrwał mnie jej głosik
-Zayn?
-Hmm?
-Nie wiem jak o to zapytać..-zamysliłą się i przez dłuższą chwile nic nie mówiła, postanowiłem powiedzieć to co czuje obojętnie co pomyśli, najwyżej tego nie odwzajemnia a w najlepszym przypadku po prostu czuje coś podobnego.Wziąłem glęboki oddech i walnąłem prosto z mostu
-Kocham cię Bella-powiedziałem
-Co?!-zapytała z niedowierzaniem
-Kocham cie-powturzyłem to jeszcze raz.
-Chyba nie dokońca rozumiem co masz na mysli-powiedziała dziewczyna, przygladając mi się, z niewyjaśnionym wyrazem twarzy
-Ko-cham cię-powtórzyłem to poraz trzeci i spojrzałem jej w oczy, dziewczynę wmurowało chyba dopiero teraz zrozumiała, że mówię to poważnie, nic nie odpowiedziała tylko wpiła sie w moje usta.Kolana mi zmiękły po raz kolejny.To jest takie niesamowite uczucie
*znów paczadła Belli*
Ożeszkurwamaćjacieżpierdziele Malik powiedział mi, uwaga, uwaga cytuje "kocham cię".Pierwsze wrażenie, żartuje, drugie, no chyba sobie jaja robisz, trzecie on mówi poważnie, na serio zakochałam sie w kimś kto mnie kocha.Analizuje sobie właśnie to co powiedział i nie mogę wydusić słowa nie wpadłam na żadna racjonalna odpowiedź więc zrobiłam to co będę (mam nadzieje)dość często robiła.Mianowicie pocałowałam go, między całusami szepnęłam krótkie "ja ciebie też" i wróciłam do całowania go, on delikatnie muskał moją szyję a ja wplotłam rękę w jego włosy.Gdy się od siebie oderwalismy znów wróciliśmy do oglądania Londynu.Panowała cisza ale nie krępowała mnie, wręcz przeciwnie, nagle koło ruszyło w dół, zapomniałam, ze jesteśmy wysoko nad ziemią przez jakąś awarię.Zjechalismy na dół i za rękę poszliśmy w strone kawiarni.Z daleka zauważyliśmy tych dekli, niemiłosiernie sie śmiali.Podeszliśmy do nich po cichu, jako, że było jedno krzesło chciałam sobie dostawić, ale Zayn zmienił moje plany i wziął mnie na kolana.Wszystie oczy skierowały się na nas, ja tylko wyszczerzyłam ząbki.
-Czy wy ten-teges ee no wiecie-jąkał sie Lou i mierzył nas wzrokiem, spojrzałam na Malika a on na mnie, w końcu mulat odpowiedział
-No chyba, tak jakby-cmoknął mnie w usta, a ja na twarzy miałam wielki usmiech wszyscy(no prawie) rzucili sie na nas z gratulacjami, na samusieńkim końcu podszedł co nas Conor i Harry, mieli dość niewyjaśnione wyrazy twarzy.Pogratulowali nam i Conor się zmył.
-Swoją droga, czemu was tak dłuuuuugo nie było?
-Bo była mała awaria...
-Ta, ta jasne-przekomażał sie z nami Lou.Pobawiliśmy sie jeszcze ze dwie godziny i ruszylismy spowrotem do domu.Pewnie myslicie, ze całkowicie olałam Krystiana. Aleksa i babcie a teraz siedzą sobie bezczynnie w domu, a tu niespodzinaka.Oni postanowili olać mnie i jak sie obudziłąm znalazłam karteczkę, że pojechali zwiedzać Londyn i że będą wieczorem.Potem wpadł Niall i zaprosił mnie do nich, żeby obudzić Malika a potem coś porobić.Wracając ja i Zayn siedzielismy gdzieś z tyłu w koncie i graliśmy sobie najspokojniej w świecie w łapki, co chwile się drąc xD.Strasznie szybko zszedł nam czas w drodze powrotnej.Wyskoczyłam z samochodu i zaczęłam uciekać przed Malikiem który znów przegrał w łapki i postanowił mnie załaskotać na śmierć, biegaliśmy po całej ulicy w końcu zwolniłam i chłopak mnie złapał, przytulił od tyłu i położył mi głowę na ramieniu
-Co robimy?-wymruczałam mu do ucha
-Nie wiem, obejrzymy jakiś film sami u mnie w pokoju....
-No nie wiem...-droczyłąm sie z nim
-Oj no chodź
-Zastanowie się
-No prooszę
-Okay
-Idziemy?
-No chodź-pociągnęłam go za ręke w stronę domu chłopaków.Weszlismy do środka śmiejąc sie nie do końca wiadomo z czego , mineliśmy debile siedzące w salonie i poszlismy na góre dopokoju mulata.On poszedł szukać jakiegoś filmu a ja za ten czas zobaczyłam sobie tweetera i facebooka, jak zwykle nic nowego.A nie no sorki mam jakieś 7 500 flowersów na tweeterze, zapytacie dlaczego?Bo chłopcy mnie floowneli, zajrzałam jeszce tu i ówdzie nic ciekawego, wiec wyłączyłam neta
-Kochanie masz coś ciekawego?
-Hmm Paranormal Activity, Ring i Udręczeni, co wybierasz?
-Same horrory, no to dawaj udręczonych bo tego nie widziałam-uśmiechnęłam sie do niego, odpaliliżmy płytę w sumie film nie był AŻ tak straszny, ale jednak były momenty, że chowałam sie za Zaynem a o tylko mnie prytulał.Skończyliśmy film i postanowiliśmy, że zostaje na noc, dostałąm jakąś koszulkę Malika i poszłąm się przebrać do łazienki.Zmyłam makijaż związałam włoski w wysokiego koka, zostałąm w majtkach i koszulce.Weszłam do pokoju i pierwsze co zobaczyłam to mój chłopak(skończyły mi się synonimy do "Zayn" xDD) w samych bokserkach.Przygryzłam dolną wargę, oglądając jego piękne wyrzeźbione ciało, mmm.Zaczynam mieć dość nieprzywoite myśli aż sama sie zaśmiałam na myśl co kiedyś będziey razem wyprawiać, a jeszcze lepsze jest to, że ja teraz o tym myśle, OGAR!
-Co cię tak bawi?
-Nie, nic, nic
-Ależ napewno?
-Tak kochanie, napewno-powiedziałam gdy chłopak był prawie na mnie, znów zaczeliśmy sie całować tylko tym razem nie było takiej pewności, że chłopaki nagle tu nie wpadną.Jakie on ma smaczne usta, no normalnie mniam xD!Całowanaiw to chyba teraz będzie moja ulubiona zabawa :D..Leżeliśy na łóżku wciąż się całując, siedziałam na nim okrakiem i jeździłam ręką po jego nagiej klacie, a on kresilił wzroki na moich plecach, nawet sobie nie wyobrażacie jakie to przyjemne. Jaki on jest szekszi, no jacieżpierdziele to powinno być karalne!Krótko mówiąc mizizaliśmy sie z godzinę albo nawet dłużej i nagle do pokoju wlazł Niall, niechętnie zeszłam z chłopaka i usiadłam obok niego na łóżku
-No sorki jesteście sami już wystarczająco długo, usta wam zaraz odpadną
-Nie martw się damy sobie radę
-Wracając, Aleks pytał o ciebie powiedziałem, że zostajesz na noc a on kazał przekazać, że Krystian poszedł z jakimiś znajomymi na impreze a babcia jest na plotkach u nowej koleżanki i też na noc nie wraca więc on nie odpowiada za to co zastaniesz rano bo jest sam
-No trudno najwyżej go zabije-wzruszyłam ramionami, jest duży da sobie radę
-Aha i takie od nas wszystkich, nie chcemy zostać wujkami-wyszczerzyła aparacik na zęby i zniknął za drzwiami, krzycząc
-Spoko jeszcze są w ubraniach, tylko sie miziają!!-zasmiałam sie pod nosem i ległam na łóżko, Zayn uczynił to samo.Gadalismy sobie co jakiś czas sie całując tak okazjonalnie.Nie wiem jak i dlaczego zeszliśmy na temat mojeje rodziny, chciałam coś nazmyślać ale niepotrafię kłamać
-Ej kochanie, wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko, o co chodzi?
-Nie ważne, na prawdę-powiedziałam i dałam mu całusa.Pogadaliśmy jeszcze chwilę i zasneliśmy.
**poranek**
Rano obudziłam się w całkiem dobrym nastroju spojrzałam na zegarek 12.30.No i wszystko jasne.Chciałąm wstać, ale Zayn obejmował mnie w pasie, delikatnie wyplątałam się z jego objęć.Ubrałam się i umyłam, po czym zeszłam na dół gdzie zastałąm chłopaków w samych bokserkach ganiających sie po całym dole.Popatrzyłam na nich jak na idiotów i zobaczyłąm w kuchni Aleksa, tego sie tu nie spodziewałam.
-Co ty tu robisz?-zapytałam z miną WTF?!
-Jem-elokwentnie odpowiedział i wpakował kolejnego naleśnika do gęby.Usiadłam obok i sama zabrałam się za jedzenie.Opanowałam bandę idiotów i poszłam z bratem do siebie, poniekąt do siebie.
_________________________________________________________________________________
Maskara, nienawidzę wkraczać w miesiąc miodowy.Szczerzę mówiąc nie podoba mi się, strasznie opornie szły wam te komentarze, przykro mi z tego powodu, ale cóż...Mam mały kryzysik w życiu więc, dla dobra waszego i bohaterów, mało piszę xD.Mam zamiar otworzyć fabrykę niezniszczalnych kondomów, bo na tym świecie jest za dużo niedorobionych dzieci z pękniętych prezerwatyw -,-Kto przyłącza się do biznes planu?Ogółem rozdział dedykuje mojemu obserwatorowie Be yourself <33 :**
Zaczęłam pisać nowe opowiadanie i zastanawiam się czy nie dodam tutaj prologu, co myślicie??Czekam na opinię, pamiętajcie im więcej komentarzy, tym szybciej dodam rozdział i będzie on dłuższy.Kocham was
:******
Subskrybuj:
Posty (Atom)

